Showing posts with label Jimena de la Frontera. Show all posts
Showing posts with label Jimena de la Frontera. Show all posts

Thursday, May 14, 2015

pechowa trzynastka

Poprzednio wspominałem o pracy, a ostatnio było jeszcze lepiej. Z wersją 0.13 wyrzuciliśmy do kosza jakieś 6 miesięcy pracy i teoretycznie zaczęliśmy od początku. Ma być prościej i mniej skomplikowanie, ale wyjdzie wiadomo jak, gdy teraz zamiast szlifować i optymalizować rozwiązujemy podstawowe problemy. Ale... Praca pracą, a życie życiem.

Na kolarskim podwórku pierwsze podium w tym roku. Co prawda na bardzo kameralnej czasówce w Jimena de la Frontera, ale z czasem lepszym niż w ubiegłym roku. W zeszły weekend byliśmy w Alfarnate, na jednych z corocznie najfajniejszych zawodów, w jakich tutaj mi mamy przyjemność brać udział. Do podium zabrakło niewiele, 7-me miejsce open i 4-te w Masters 30.

Wspomnę jeszcze, ze we środę na Giro wygrał Polanc, z którym raz miałem okazje jechać na jednych zawodach. Przed naszym wyjazdem do Hiszpanii wygrał on Mini Czech Cycling Tour.

Thursday, December 18, 2014

tradycyjnie

Tutaj tradycyjnie kolarski rok kończy się ściganiem o indyka. Trzecia edycja zawodów organizowanych przez nasz team ze startem z Los Barrios, około 20 kilometrami płaskiego odcinka "tramo libre" i finiszem na hopce kolo Jimeny tym razem odbyła się przy nie najlepszej pogodzie. Tak około 3/4 trasy z nieba siąpił deszcz, a ścigany odcinek po drodze wśród sadów pomarańczowych dostarczył okazji do kąpieli błotnych. Zabawa i tak była fajna, a skończyłem siódmy.

O tradycyjnego indyka będzie można powalczyć jeszcze w ten weekend, ale nas ominie ta przyjemność, gdyż chcemy jeszcze raz spróbować naszej, polskiej tradycji. Na Boże Narodzenie będziemy w Krakowie i Nysie, znów podróżując po dość skomplikowanej trasie. Z Malagi do Warszawy, potem do Krakowa, Nysy i powrót do Malagi z Pragi. Cóż... sezon zimowy nie sprzyja lotom bezpośrednim.

Felices fiestas a todos

Tuesday, October 28, 2014

przełomowo

Do końca zbliża się czas naszego pobytu w samym centrum Malagi. Nowe miejsce już jest zaklepane, na razie z nastawieniem na przezimowanie. Będziemy mieć bardzo blisko do pracy, więc powinniśmy wygospodarować też czas na inne rzeczy. I... no właśnie! Będziemy! Dorotka dołączyła także do Riplife.

Ostatni czas to też kilka innych przełomów. Dla mnie 30-tka, dla nas 2-ga rocznica ślubu i za chwile 3-cia "oficjalnej" znajomości.

Zamknęliśmy też sezon. Okres malageński obfitował w sukcesy. Jak liczyliśmy wczoraj przez te 2 miesiące przybyło w sumie 13 pucharków... Ostatnie dwa występy w Grazalemie i Jimenie połączyliśmy z wizytami w okolicznych "pueblos blancas". Linki do galerii już gdzieś fruwały, ale ta z Zahary i Grazalemy jest tutaj, a ostatnia z Jimeny tutaj. Znów widzieliśmy Skałę, ale nie było nostalgicznego żalu, raczej cieszymy się, i wszystko wygląda na to, ze zrobiliśmy krok naprzód.