Tutaj tradycyjnie kolarski rok kończy się ściganiem o indyka. Trzecia edycja zawodów organizowanych przez nasz team ze startem z Los Barrios, około 20 kilometrami płaskiego odcinka "tramo libre" i finiszem na hopce kolo Jimeny tym razem odbyła się przy nie najlepszej pogodzie. Tak około 3/4 trasy z nieba siąpił deszcz, a ścigany odcinek po drodze wśród sadów pomarańczowych dostarczył okazji do kąpieli błotnych. Zabawa i tak była fajna, a skończyłem siódmy.
O tradycyjnego indyka będzie można powalczyć jeszcze w ten weekend, ale nas ominie ta przyjemność, gdyż chcemy jeszcze raz spróbować naszej, polskiej tradycji. Na Boże Narodzenie będziemy w Krakowie i Nysie, znów podróżując po dość skomplikowanej trasie. Z Malagi do Warszawy, potem do Krakowa, Nysy i powrót do Malagi z Pragi. Cóż... sezon zimowy nie sprzyja lotom bezpośrednim.
Felices fiestas a todos
Showing posts with label EL Pavo. Show all posts
Showing posts with label EL Pavo. Show all posts
Thursday, December 18, 2014
Monday, December 16, 2013
mi zapato está mal
No dobra, powinno być "mi zapato está dañado", ale w niedzielę tego słówka jeszcze nie znałem.
Mamy grudzień, ale pogoda tutaj jak u nas ładną jesienią. Lekkie słońce, koło 15 stopni. Czasami tylko wiatr przeszkadza. W niedzielę w Algeciras odbyły się ostatnie zawody w tym roku, no i tak naprawdę pierwsze w nowym sezonie kolarskim. Zawody typu cicloturista, więc większość to przejażdżka, a na koniec krótkie ściganie po górę na Las Patallas.
Wąska droga i niebezpieczne progi na początku spowodowały trochę nerwówki. A dodatkowo, że do wygrania były indyki, jak na 'El Pavo' przystało, i jamon dla najlepszego teamu, od samego początku mocne tempo, na pewno nie świąteczno-sylwestrowe... Na początku ciężko, potem dojechałem do czołówki. W połowie podjazdu, krótki, karkołomny zjazd i... jeden z zawodników przede mną ląduje na trawie, hamuje, ale kolejny wjeżdża we mnie i zablokowawszy przednie koło o moją stopę zalicza OTB. Mi się udało i jadę dalej, ale poszła klamra w bucie, a czołówka odjechała... Kończę siódmy. Na pocieszenie 3-ci w kategorii.
A teraz zostają nam ostatnie godziny pracy w tym roku i zaraz zbieramy się na Święta do Polski. Przez to, że tu nie czuć zimy, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, nie czuć też tego, że wyjeżdżamy na Boże Narodzenie. Ale w sumie szopka była pod palmami...
Felices Fiestas :)
Mamy grudzień, ale pogoda tutaj jak u nas ładną jesienią. Lekkie słońce, koło 15 stopni. Czasami tylko wiatr przeszkadza. W niedzielę w Algeciras odbyły się ostatnie zawody w tym roku, no i tak naprawdę pierwsze w nowym sezonie kolarskim. Zawody typu cicloturista, więc większość to przejażdżka, a na koniec krótkie ściganie po górę na Las Patallas.
Wąska droga i niebezpieczne progi na początku spowodowały trochę nerwówki. A dodatkowo, że do wygrania były indyki, jak na 'El Pavo' przystało, i jamon dla najlepszego teamu, od samego początku mocne tempo, na pewno nie świąteczno-sylwestrowe... Na początku ciężko, potem dojechałem do czołówki. W połowie podjazdu, krótki, karkołomny zjazd i... jeden z zawodników przede mną ląduje na trawie, hamuje, ale kolejny wjeżdża we mnie i zablokowawszy przednie koło o moją stopę zalicza OTB. Mi się udało i jadę dalej, ale poszła klamra w bucie, a czołówka odjechała... Kończę siódmy. Na pocieszenie 3-ci w kategorii.A teraz zostają nam ostatnie godziny pracy w tym roku i zaraz zbieramy się na Święta do Polski. Przez to, że tu nie czuć zimy, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, nie czuć też tego, że wyjeżdżamy na Boże Narodzenie. Ale w sumie szopka była pod palmami...
Felices Fiestas :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
