Tutaj tradycyjnie kolarski rok kończy się ściganiem o indyka. Trzecia edycja zawodów organizowanych przez nasz team ze startem z Los Barrios, około 20 kilometrami płaskiego odcinka "tramo libre" i finiszem na hopce kolo Jimeny tym razem odbyła się przy nie najlepszej pogodzie. Tak około 3/4 trasy z nieba siąpił deszcz, a ścigany odcinek po drodze wśród sadów pomarańczowych dostarczył okazji do kąpieli błotnych. Zabawa i tak była fajna, a skończyłem siódmy.
O tradycyjnego indyka będzie można powalczyć jeszcze w ten weekend, ale nas ominie ta przyjemność, gdyż chcemy jeszcze raz spróbować naszej, polskiej tradycji. Na Boże Narodzenie będziemy w Krakowie i Nysie, znów podróżując po dość skomplikowanej trasie. Z Malagi do Warszawy, potem do Krakowa, Nysy i powrót do Malagi z Pragi. Cóż... sezon zimowy nie sprzyja lotom bezpośrednim.
Felices fiestas a todos
Showing posts with label hotel maria luisa team. Show all posts
Showing posts with label hotel maria luisa team. Show all posts
Thursday, December 18, 2014
Monday, February 24, 2014
ruta del sol
Ostatnie dwa weekendy wypadały nam wyśmienicie. Ten walentynkowy spędziliśmy w Sierra Nevada wizytując kolejny hotel z sieci "Villa de Andalucia" w Bubion. Załapaliśmy się na pyszną, choć bardzo późna kolację walentynkową i pohasaliśmy trochę po prawdziwych górach w pięknym słońcu. Cała okolica Alpujarra bardzo sprzyja odpoczynkowi. Duży teren, na którym nawet przy większej liczbie odwiedzających jest cicho i spokojnie. Wszyscy gdzieś tam giną... Mały Doduś chciał pokonać Mulhacena na MTB, ale jeszcze jest za dużo śniegu, spróbujemy pewnie wspólnie już za miesiąc. Mała galeria z gór jest tu. Po drodze odwiedziliśmy też okolicę Nerja, robiąc krótką wycieczkę wybrzeżem i zaliczając podjazd na Competę znany nam z październikowego wyścigu.
A w ten weekend najpierw, w sobotę, mieliśmy prezentacyjną przejażdżkę z naszym teamem w nowych strojach. Wróciliśmy trochę wcześniej, więc nie załapaliśmy się na pełną sesję zdjęciową, ale nadrobimy na pewno. Za to w niedzielę wybraliśmy się do Ubique, żeby zobaczyć start ostatniego etapu Vuelta de Andalucia. Ja pojechałem od nas rowerem, równo ze świtem, ale trochę niedoszacowałem kilometrów i do Ubrique dotarłem tuż po tym, jak peleton wyruszył na trasę. Dorotka do Ubrique dojechała autem i złapała Richiego Porte :P Choć zadowolona nie była, bo nie szczerzył tak ząbków, jak to często widać na podjazdach przy ekstremalnym wysiłku :)
Potem pojechaliśmy jeszcze do Grazalemy, na krótką przejażdżkę i z powrotem do Ubrique na pyszny wieprzowy obiadek. Z niecierpliwością czekamy na dłuższy urlop w połowie marca.
A w ten weekend najpierw, w sobotę, mieliśmy prezentacyjną przejażdżkę z naszym teamem w nowych strojach. Wróciliśmy trochę wcześniej, więc nie załapaliśmy się na pełną sesję zdjęciową, ale nadrobimy na pewno. Za to w niedzielę wybraliśmy się do Ubique, żeby zobaczyć start ostatniego etapu Vuelta de Andalucia. Ja pojechałem od nas rowerem, równo ze świtem, ale trochę niedoszacowałem kilometrów i do Ubrique dotarłem tuż po tym, jak peleton wyruszył na trasę. Dorotka do Ubrique dojechała autem i złapała Richiego Porte :P Choć zadowolona nie była, bo nie szczerzył tak ząbków, jak to często widać na podjazdach przy ekstremalnym wysiłku :)
Potem pojechaliśmy jeszcze do Grazalemy, na krótką przejażdżkę i z powrotem do Ubrique na pyszny wieprzowy obiadek. Z niecierpliwością czekamy na dłuższy urlop w połowie marca.
Subscribe to:
Posts (Atom)

