Saturday, November 29, 2014

multicore

Offtopic. Jaka jest różnica w codziennym działaniu między kobietą a mężczyzną? Doszliśmy do wniosku, że kobieta działa jak procesor wielokorowy, z prawdziwie równoległym postrzeganiem rzeczy... żeby jeszcze potrafiła to kontrolować. Mężczyzna potrafi działać tylko z wirtualną równoległością, tylko wielowątkowo, tylko, a może i aż.

A wracając na ziemie. Tydzień temu, można powiedzieć, rozpoczęły się przygotowania do nowego sezonu. Byliśmy w Sierra Nevada, w Bubion, i dwa razy zaliczyliśmy okolice 3000 metrów n.p.m.. Teraz, jak na Hiszpanie, bardzo deszczowo, bo już trzeci dzień z rzędu kropi z nieba. Poprzednie dwa nawet lało, ale pogoda, w sumie jak w polskim, deszczowym lipcu. I tak trzeba będzie się zmobilizować na jakąś siłownie, bo jeszcze tydzień przed świętami mamy małe zawody na starych śmieciach w okolicach Gibraltaru.

W pracy do przodu. Gdy kilka miesięcy temu bawiłem się angularem, nie myślałem, że przyda się to w pracy. A jednak... Co prawda tylko na potrzeby demo (nie ma to jak wyprzedzać wymagania i QA), ale zawsze.

Tuesday, October 28, 2014

przełomowo

Do końca zbliża się czas naszego pobytu w samym centrum Malagi. Nowe miejsce już jest zaklepane, na razie z nastawieniem na przezimowanie. Będziemy mieć bardzo blisko do pracy, więc powinniśmy wygospodarować też czas na inne rzeczy. I... no właśnie! Będziemy! Dorotka dołączyła także do Riplife.

Ostatni czas to też kilka innych przełomów. Dla mnie 30-tka, dla nas 2-ga rocznica ślubu i za chwile 3-cia "oficjalnej" znajomości.

Zamknęliśmy też sezon. Okres malageński obfitował w sukcesy. Jak liczyliśmy wczoraj przez te 2 miesiące przybyło w sumie 13 pucharków... Ostatnie dwa występy w Grazalemie i Jimenie połączyliśmy z wizytami w okolicznych "pueblos blancas". Linki do galerii już gdzieś fruwały, ale ta z Zahary i Grazalemy jest tutaj, a ostatnia z Jimeny tutaj. Znów widzieliśmy Skałę, ale nie było nostalgicznego żalu, raczej cieszymy się, i wszystko wygląda na to, ze zrobiliśmy krok naprzód.

Tuesday, October 14, 2014

axarquia

Tydzień temu udało się wygrać krótki sprint pod górę do miejscowości Casarabonela podczas zawodów cicloturista organizowanej przez malageński klub Puerta Blanca. W ten weekend pierwszy dla mnie długi-hiszpański weekend, czyli puente. Trochę padało, chyba idzie zima... ale i tak codziennie udało nam się zaliczyć ładne traski. Wczoraj objechaliśmy pętle po Axarquia, którą częściowo znaliśmy z ubiegłorocznych zawodów. Z nowości zaliczyliśmy podjazd pod pięknie położone Comares. Teraz mamy gości. W sobote ściganie na Puerto de Las Palomas prawie zakończy ten sezon.

Monday, September 29, 2014

na fali

Tres ganas para polacos en España este fin de semana :P

Mamy mistrza świata - wielkie brawa dla Michała Kwiatkowskiego, a nam tex udało się wygrać. Mi po raz pierwszy w tym roku wyszło wszystko zgodnie z planem. Zawody w Maracenie pozwoliły poczuć dlaczego warto być w Hiszpanii. Padało! To nietypowe, ale jednak. Można powiedzieć ze chwilami nawet lalo, wiec można było się poczuć jak w domu. Na szczęście to tutaj zdarza się rzadko. Tramo libre na dwóch nie za długich podjazdach zwiastowało dla mnie, ze najważniejszy będzie... zjazd miedzy nimi. I tak było! Tym razem nie odpuściłem, choć na śliskiej drodze klika razy zakręty pokonywałem bokiem. Ostatni kilometr dość mocno pod gore wystarczył, ze mocnym, równym tempem na kreskę wjechać jako pierwszy. Dorotka wśród pan nie miała równych po raz kolejny.

Poza tym, kontynuujemy proces zadomawiania się w Maladze. Odwiedziliśmy stadion La Roselada. A okazja była dobra - raz urodzinowa niespodzianka dla Dorotki, dwa mecz z Barcelona. Sam mecz w porządku, choć bez bramek, na trybunach raczej piknikowa atmosfera. Nie ma takiego prawdziwego młyna znanego mi z wiślackiej dziesiątki.

Wczoraj jeszcze wykorzystaliśmy darmowe zwiedzanie w muzeum Picassa. Venga! Vamos!

Friday, September 19, 2014

somos los malagueños

Mija już drugi tydzień jak zawitaliśmy do Malagi. Wszystko dzieje się bardzo szybko i już tylko patrzeć a trzeba będzie się przenosić do własnego domu. Tego na razie powolutku szukamy.

Ja zacząłem prace w Riplife i muszę przyzwyczaić się do trochę innego stylu pracy. Bardzo dużo code-review, kosztem mniejszej ilości czystego kodowania. Ale tez nowe technologie. Bawiąc się Java 8 przypominam sobie Scale. W porównaniu z Gibraltarem kultura pracy niebo wyższa.

Rowerowo tez same dobre wiadomości. Chociaż na razie mieszkamy w centrum, po kilku minutach można łatwo znaleźć się już w górach i ciupać 14-15 kilometrowy podjazd na Fuente de la Reina. Po niespełna godzinie od wyjścia z domu jesteśmy na 900m n.p.m. :)

Oba weekendy, które spędziliśmy w Maladze,a raczej w okolicach, były wyścigowe. Najpierw Huetor Tajar, a potem Cabra i oba występy zakończone "con exito", bo w sumie przywieźliśmy 4 nowe pucharki. Dorotka dwa razy zwyciężyła wśród pan, a ja w Huetor Tajar bylem 4 open, a w Cabrze drugi w masters 30. W walce z elita skończyłem 13-sty.

Teraz może trochę spokojniejszy weekend. Ale nie odpuszczamy jeszcze...