Ha ha! No prawie. Dziś mamy chyba pierwszy prawdziwie deszczowy dzień (a może tylko poranek) od polskich wyborów na prezydenta. Kiedy to było...? Ale w sumie mamy szczęście, bo gdyby wczorajsze burzowe prognozy się sprawdziły małe zawody organizowane w miejscowości Nerja nie zależałyby do najprzyjemniejszych. Zawody małe, bo właściwie składały się z dojazdu do podjazdu, 11km pod górę i powrotu na paelle. Podjazd akurat nie taki jak lubię. Rampas duras poprzeplatane falso piano. Dla mnie 4 miejsce w kategorii i 7 open, Dorotka zwycięża wśród dziewczyn.
Tydzień wcześniej podobnie krótko, ale zgoła inaczej. Odwiedziliśmy już stare śmieci. W Algeciras, koło portu, odbywało się kryterium po 2km pętli. 20 okrążeń w niespełna godzinę... Trening perfekcyjny po okresie bez cotygodniowego ścigania.
A w domu, ostatnio oprócz kucharzenia co raz więcej bawimy się w ogrodników.
Showing posts with label Algeciras. Show all posts
Showing posts with label Algeciras. Show all posts
Monday, September 7, 2015
Monday, December 16, 2013
mi zapato está mal
No dobra, powinno być "mi zapato está dañado", ale w niedzielę tego słówka jeszcze nie znałem.
Mamy grudzień, ale pogoda tutaj jak u nas ładną jesienią. Lekkie słońce, koło 15 stopni. Czasami tylko wiatr przeszkadza. W niedzielę w Algeciras odbyły się ostatnie zawody w tym roku, no i tak naprawdę pierwsze w nowym sezonie kolarskim. Zawody typu cicloturista, więc większość to przejażdżka, a na koniec krótkie ściganie po górę na Las Patallas.
Wąska droga i niebezpieczne progi na początku spowodowały trochę nerwówki. A dodatkowo, że do wygrania były indyki, jak na 'El Pavo' przystało, i jamon dla najlepszego teamu, od samego początku mocne tempo, na pewno nie świąteczno-sylwestrowe... Na początku ciężko, potem dojechałem do czołówki. W połowie podjazdu, krótki, karkołomny zjazd i... jeden z zawodników przede mną ląduje na trawie, hamuje, ale kolejny wjeżdża we mnie i zablokowawszy przednie koło o moją stopę zalicza OTB. Mi się udało i jadę dalej, ale poszła klamra w bucie, a czołówka odjechała... Kończę siódmy. Na pocieszenie 3-ci w kategorii.
A teraz zostają nam ostatnie godziny pracy w tym roku i zaraz zbieramy się na Święta do Polski. Przez to, że tu nie czuć zimy, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, nie czuć też tego, że wyjeżdżamy na Boże Narodzenie. Ale w sumie szopka była pod palmami...
Felices Fiestas :)
Mamy grudzień, ale pogoda tutaj jak u nas ładną jesienią. Lekkie słońce, koło 15 stopni. Czasami tylko wiatr przeszkadza. W niedzielę w Algeciras odbyły się ostatnie zawody w tym roku, no i tak naprawdę pierwsze w nowym sezonie kolarskim. Zawody typu cicloturista, więc większość to przejażdżka, a na koniec krótkie ściganie po górę na Las Patallas.
Wąska droga i niebezpieczne progi na początku spowodowały trochę nerwówki. A dodatkowo, że do wygrania były indyki, jak na 'El Pavo' przystało, i jamon dla najlepszego teamu, od samego początku mocne tempo, na pewno nie świąteczno-sylwestrowe... Na początku ciężko, potem dojechałem do czołówki. W połowie podjazdu, krótki, karkołomny zjazd i... jeden z zawodników przede mną ląduje na trawie, hamuje, ale kolejny wjeżdża we mnie i zablokowawszy przednie koło o moją stopę zalicza OTB. Mi się udało i jadę dalej, ale poszła klamra w bucie, a czołówka odjechała... Kończę siódmy. Na pocieszenie 3-ci w kategorii.A teraz zostają nam ostatnie godziny pracy w tym roku i zaraz zbieramy się na Święta do Polski. Przez to, że tu nie czuć zimy, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, nie czuć też tego, że wyjeżdżamy na Boże Narodzenie. Ale w sumie szopka była pod palmami...
Felices Fiestas :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
