Thursday, March 8, 2012

słońce

Przed nami ostatnia noc w Calpe. Jutro wczesne śniadanie i ruszamy do Alicante, skąd już prosto do domu. Słońce hiszpańskie zamieniam na to moje, które będzie jeszcze bardziej na wyciągnięcie ręki. Sam wyjazd udany. Plan zrealizowany praktycznie bez przeszkód. Jak już wspomniałem na twitterze ponad 1600 km, 58 godzin jazdy i 26 km w pionie. W sumie dobre 200 km więcej niż rok temu, mimo że było chłodniej i chyba bardziej wietrznie to praktycznie nie było dnia deszczowego, który by psuł plan treningowy. Dzisiaj już było ciężko, cieszę się, że to już koniec, bo w sumie mam tylko chwilę odpoczynku i zaczynam dalsze przygotowania, tym razem nad Gardą. Mam nadzieję, że cały wysiłek zaprocentuje już wkrótce. Teraz liczę na trochę psychicznego wypoczynku i innego rodzaju doładowanie akumulatorów. Wszystkie fotki cykane z telefonu są dostępne w galerii, pewnie na różnych facebookach będzie ich więcej wkrótce.

Friday, March 2, 2012

Calpe

Jestem właśnie na półmetku zgrupowania w hiszpańskim Calpe. Jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem, z każdym dniem, w pięknym słońcu, nabijamy kolejne kilometry walcząc z podjazdami, wiatrem i własnymi słabościami. W tym roku mieszkamy w samym centrum Calpe w apartamencie tuż przy plaży z widokiem na morze i ciągłym szumem fal :) Także po treningach jest gdzie się relaksować. Podobnie jak w ubiegłym roku w okolicach całe mnóstwo kolarzy wliczając w to całą ekipę CCC, która rezyduje w sąsiednim Benidormie.

Odwiedzam znane z zeszłego roku miejscówki typu port de Tudons i staram się też poznać jakieś nowe. Wczoraj na przykład zaliczyłem poranną "siłownię" na podjeździe pod maszty przekaźnikowe w miejscowości Moraira. Dawno tak wolno nie jechałem pod górę :P Dzisiaj dzień odpoczynku po kolejnym bloku treningowym, ładowanie akumulatorów i regeneracja przed kolejnymi zmaganiami.

Friday, February 24, 2012

przezimowane


Zimowy trening uważam oficjalnie za zakończony. Ostatnio półtora miesiąca było to intensywne korzystanie z oferty nowo-otwartego oddziału Fitness Platinium przy ulicy Mogilskiej. Przede wszystkim były to zajęcia spinning prowadzone tam w bardzo szerokim zakresie m.in. z wykorzystaniem grupowego systemu do monitorowania pracy serca marki Suunto. Ciekawa zabawka, a jakby tam jeszcze dołożyć jakiś, przynajmniej prosty miernik obciążenia byłaby genialna. Inaczej można to traktować w sumie bardziej od strony zabawki niż jakiejś wielkiej pomocy w treningu. Trzeba jednak przyznać, że raporty z treningów to fajna sprawa. Kilka obrazków z boku. Oprócz "zorganizowanych" sesji spinning miałem też kilka kameralnych we dwoje - też bardzo miłych. W sumie przez ten czas wyszło około 100 godzin kręcenia.

Oprócz spinningu siłowania, stretching i Pilates. Wczoraj Pilates po 2.5 godziny spinningu. Ciekawe przeżycie - niezłe skurcze  w stopy mnie łapały. Niemniej jednak polecam takie różnorakie formy aktywności.

Dzisiaj wylot do Calpe, żeby zażyć trochę hiszpańskiego słońca na znanych z zeszłego roku trasach. A za niespełna miesiąc pierwszy start podczas wyjazdu nad Gardę z Nutraxxem.

Sunday, January 8, 2012

zimowo, spinningowo, szczęśliwie


Okres świąteczno-noworoczny obfitował w najrozmaitsze wydarzenia. Zaraz po rodzinnej wigilii wyjazd do Nysy, na dalszy ciąg świętowania, a już w drugi dzień Świąt powitaliśmy Duszniki Zdrój, gdzie spędziliśmy sylwestrowy tydzień.

Były, po raz pierwszy w życiu, biegówki, były narty zjazdowe, nawet odwiedziliśmy basen w Kudowej. Najważniejsze, że udało się spędzić ten czas bardzo sympatycznie w miłym towarzystwie. W międzyczasie rozstrzygało się też, jak będą wyglądały najbliższe miesiące - w długim, niepewnym oczekiwaniu, czy w dalszym ciągu wspólnie. Jeszcze kilka tygodni temu zapowiadało się zdecydowanie na pierwszą opcję, ale jednak wypaliła ta druga, z czego czerpię teraz pełną radość.


Po powrocie do Krakowa, w kwestii sportowej był maraton Tacxa organizowany przez sklep mbike.pl. Najpierw eliminacje, a potem w sobotnie przedpołudnie finały. Finałowa trasa mi za bardzo nie podeszła, ale liczyła się przede wszystkim fajna zabawa. No i w sumie po świątecznym wyjeździe była to pierwsza kolarska jazda w 2012 roku.

A dzisiaj 3 godzinny maraton spinning w kinie Cinema City z okazji WOŚP. Pokonywaliśmy m.in. Mount Ventoux :) - w rekordowym czasie z resztą :P.

A na zakończenie słoneczny obrazek. Hiszpania czeka, a czeka też moje słońce :)


Just happy

Saturday, December 24, 2011

ciesz się, że masz świadomość

Takie coś ostatnio usłyszałem... I teraz nie wypada nic innego jak okazywać radość, taką prostą, prawdziwą, bez zbędnych dodatków, które tylko zakłamują rzeczywistość. Tego też Wszystkim życzę! Radości na co dzień, jak najczęstszych uśmiechów losu, aby trudy codziennych spraw nie przesłaniały nam tego, do czego naprawdę chcemy dążyć. I wiary w to, że nasz cel jest właśnie tym wyśnionym marzeniem, którego pragniemy najbardziej.