Thursday, November 3, 2011
a co pan ma pod maską?
W zeszły piątek, już na odcięcie tego roku grubą kreską, byłem na badaniach wydolnościowych. Akurat była okazja zrobić je na miejscu przy okazji wizyty Diagnostix w Krakowie. Najbardziej kompletny raporcik zgodnie z zapowiedzią wrzucam tutaj. Nie jest źle, biorąc pod uwagę już spore zmęczenie sezonem, cienką krew i trochę anty-sportowe ostatnie dni to nawet można by powiedzieć, że całkiem dobrze. Teraz trzeba zbierać motywację na nowy rok.
Friday, October 28, 2011
2011 słowno-muzycznie
![]() |
| Podium Izery Tour |
Nareszcie udało się coś wygrać! Dotychczas wpadały jakieś bardzo lokalne czasówki, ale zwycięstwo w wyścig ze startu wspólnego obstawionego ogólnopolską (a czasami i ogólno-środkowoeuropejską :P) stawką do tej pory było poza zasięgiem. Czasami był to wynik pecha, a pewnie częściej braku doświadczenia, przysłowiowej nogi i tej, trudnej do opanowania, umiejętności wygrywania. Teraz się udało i to nawet nie raz :D Żeby znowu nie powstała powieść-rzeka to wymienię tylko te rzeczywiście wygrane zawody, czyli pierwsze miejsca open.
![]() |
| Nowy Sącz |
Oprócz tego było jeszcze kilka niezłych wstępów, po których nie mogę mieć do siebie pretensji o brak starań. Zakończone wygraną w kategorii maratony w Parczewie oraz Lanckoronie, przyzwoite występy na Tour de Pologne Amatorów, w Roznavie i Road Trophy. Ogólnie 9 pierwszych miejsc (w tym 7 open), 3 drugich i 2 na trzeciej pozycji. Wytrwała jazda przez cały rok przyniosła też sukces w klasyfikacji generalnej RoadMaraton.
Były oczywiście też takie imprezy, których bardzo mi szkoda... Defekt na Jarnej wyeliminował mnie z walki. Choć i tak przy panującej wtedy aurze byłoby bardzo ciężko. Podobnie Tatry Tour... Z powodu aury w ogóle zrezygnowałem ze startu. A zawód, bardziej etyczny, pozostał po tegorocznej edycji Pętli Beskidzkiej.
![]() |
| Infrasettimanale Classico |
Na przyszły rok trzeba sobie podnieść poprzeczkę. Na pewno odnowić licencję i wystartować w kilku wyścigach elity. Jeśli się uda "wyczarować" rower do jazdy na czas to start w MP, również w górskich. Szanse na efektowny wynik są oczywiście skąpe, ale na efektywny to już można liczyć ;) Oprócz tego trzeba będzie bronić tego, co udało się wywalczyć w tym roku i szukać okazji do nowych doświadczeń. Wyzwań na pewno nie zabraknie!
Na koniec, za cały sezon pragnę podziękować za wsparcie i kibicowanie. W szczególności firmie Tines wspierającej finansowo Bikeholików, firmie Mobile Experts i wszystkim, którzy trzymali kciuki i dopingowali na kolarskich trasach.
Sunday, October 16, 2011
gliwickie siódemki
Wczoraj zaliczyłem ostatni start w tym sezonie. Wiem, że robi się nudno, ale była to kolejna, już czwarta z rzędu, czasówka. Tzw. "Gliwickie Siódemki", czyli jazda wzdłuż autostrady na pokręconej pętli na dystansie 7777 metrów. W porównaniu z dwoma wcześniejszymi czasówkami, do tych zawodów podejście zawodników już było dość poważne, rolki, trenażery, rowery do jazdy na czas... Nic tylko się cieszyć, że bez "takiej" napinki, na zwykłym rowerze szosowym udało się dojechać na 3 miejscu open, 9 sekund za uczestnikiem tegorocznego Tour de Pologne Pawłem Bernasem i 4 za startującym w pełnym rynsztunku czasowym Remigiuszem Rolskim.
Dziękuję Wszystkim za urodzinowe życzenia. Te publiczne i te prywatne, jak coś się nie spełni wiem kogo ścigać ;)
Dziękuję Wszystkim za urodzinowe życzenia. Te publiczne i te prywatne, jak coś się nie spełni wiem kogo ścigać ;)
Monday, October 10, 2011
powrót króla :P
Po ubiegłorocznej detronizacji dokonanej ręką, a raczej nogą Bartka Janowskiego ;) w tym roku zwycięstwo w czasówce Bikeholików przypadło znów w moim udziale.
Chciałem poprawić rekord trasy, który 2 lata temu ustaliłem na równe 30 minut, ale nie udało się. Wyszło o 38 sekund za dużo jazdy :/ Za zimno trochę było, w końcówce już aparat oddechowy się przytykał i charczał. Trzeba wymienić na nowy model, albo trochę odrestaurować przez najbliższy czas jakimś porządnym złocistym płynem. Niemniej jednak średnia powyżej 40 i drugi czas w historii - nie jest źle :P
Chciałem poprawić rekord trasy, który 2 lata temu ustaliłem na równe 30 minut, ale nie udało się. Wyszło o 38 sekund za dużo jazdy :/ Za zimno trochę było, w końcówce już aparat oddechowy się przytykał i charczał. Trzeba wymienić na nowy model, albo trochę odrestaurować przez najbliższy czas jakimś porządnym złocistym płynem. Niemniej jednak średnia powyżej 40 i drugi czas w historii - nie jest źle :P
Sunday, October 2, 2011
poprawka na Widnicy
Wczoraj odbyła się druga edycja miechowskiego Pucharu Widnicy, czyli sprintu pod górę. 1200m i niespełna 100m w pionie jazdy indywidualnej na czas. Udało mi się obronić zeszłoroczny tytuł, choć czasy w tym roku były dużo lepsze i wszyscy byli zdecydowanie bliżej siebie. Choć patrząc na dystans do pokonania różnice i tak były znaczące. Nowy rekord do pobicia 3 minuty 9 sekund. Za rok atakujemy barierę 3 minut ;)
Subscribe to:
Posts (Atom)



