Sunday, May 9, 2010

pod górę

Jakoś na razie nie mam szczęścia do ścigania w tym roku. Miało być dobre 150 wyścigowych kilometrów przez weekend, a skończyło się na 4... Bardzo fajną trasę w Masłowie zakończyłem po pierwszej górze szlifując asfalt. Kask do wymiany, ręka do wymiany, rower na szczęście cały... w sumie nic się nie stało, ale dalsza jazda straciła sens. Dziś miał być Strawczyn, ale lało tak, że prowokowanie losu po raz drugi byłoby głupotą. Z resztą nawet nie wiem czy w końcu wyścig się odbył, bo wiele osób zrezygnowało. Zrobiliśmy sobie tylko trening pod Ostrowcem, na szczęście oszlifowana noga się jakoś kręci. No i w sumie kolejny weekend podróżnika, 600 km samochodem bez efektu wyścigowego. Mam nadzieję, że limit pecha się powoli wyczerpuje...

Saturday, May 1, 2010

w oczekiwaniu na góry

Dziwny to był miesiąc. Z wielu względów. Zaklepany kredyt, podpisana przyrzeczona umowa notarialna, żałoba narodowa i zwykła codzienna codzienność... Pytania czym jest patriotyzm, poszukiwania sensu niespodziewanych zdarzeń, które w jednej chwili zmieniają bardzo wiele. Powiem tylko tyle, że to, co się działo po smoleńskiej tragedii nie napawało mnie wielkim optymizmem, jeśli chodzi o Polskę. Nie pamiętam jeszcze czasu, gdy takie poruszenie i zjednoczenie zostało wywołane przez pozytywne zdarzenie, które pozwoliłoby utożsamiać się z sukcesem, wywoływało radość i dobrą dumę. Historia jest ważna, trzeba o niej pamiętać i potrafić uhonorować tych, co zabiegają o pamięć, ale ważniejsza dla mnie jest przyszłość! Trzeba dążyć do tego, żeby jutro było jeszcze piękniejsze niż dzisiaj, a nie da się tego osiągnąć żyjąc tylko dniem wczorajszym. Patriotyzm? Tak, ale chciałbym, żeby to był patriotyzm postępowy.

Na froncie treningowym też jakoś dziwnie, inaczej niż przez ostatnie lata. Kilometrów mniej, przez cały miesiąc "zaledwie" 1735, prawie tysiąc mniej niż w kwietniu zeszłego roku, ale dyspozycja wydaje się bardzo dobra i czekam na jakieś górskie wyścigi, żeby to zweryfikować naprawdę. Mam nadzieję, że uda się już za tydzień.

Sunday, April 25, 2010

parufki dwie

Druga edycja Bikeholikowej parówki za nami. Tym razem na starcie stanęło 9 par. Trasa w porównaniu z ubiegłoroczną uległa modyfikacją. Modyfikacją zdecydowanie na lepsze. Całość po pięknych asfaltowych dywanach. Ciut za dużo kilometrów się zrobiło, bo ponad 80, co przy silnym wietrze (już chyba tradycyjnym na czerwonych imprezach) dawało się mocno odczuć. 2 godziny, 15 minut mocnej jazdy :)

Saturday, April 24, 2010

kłominicki... trening

Miał być start w wyścigu elity. Wszystko pięknie, zapewnienia organizatorów, żeby przyjeżdżać, piękna pogoda, doborowe towarzystwo do podróży i... Dumnie wykonujący swoje obowiązki Sz. P. Sędzia Główny zawodów postanowił nie dopuścić mnie do startu bez ważnej licencji. No i to by było na tyle w temacie Kłomnic w zasadzie. Na miejscu w miarę mocny trening na trasie Cz-wa - Radomsko i do domu.

Sunday, April 18, 2010

pierwsze koty za płoty

Za cienki jestem, żeby się ścigać po płaskim. A na pewno to nie pod moje predyspozycje. Ale trening to był dobry!

Dzisiaj oficjalnie zainaugurowałem wyścigowy sezon 2010 zawodami w miejscowości Prievidza na Słowacji. Jak było? Minuta ciszy, wolny start z tempem pod 50 km/h... potem mocne, rwane tempo, boczny wiatr, przepychanie się w dużej grupie. I tak, aż do momentu, gdy na jednej z hopek przy mocnym bocznym wietrze ktoś gdzieś strzelił, ktoś nie dociągnął, tak że utworzyła się na tyle duża przerwa, że już było po zabawie. Współpracować nie było z kim... 105 km z średnią 38.5 km/h, z tego dobre 40 km praktycznie samemu ciągnąc niedobitki. Taki blat-wyścig typowy :) Miejsce gdzieś w środku stawki.

Dobre przetarcie na początek. Jest, gdzie się piąć do góry. Miau... ;)