To już pewne. Przynajmniej na rok jedziemy próbować innego chleba. Gibraltarskiego.
W zeszłym tygodniu miałem ostateczne rozmowy na miejscu, no i koniec końców postanowiliśmy spróbować. Najważniejsze, że we dwoje.
Luksusy bycia bezrobotnym przez jakiś czas pozwalają na załatwianie wszystkiego na miejscu jeszcze w Krakowie i już na układanie rzeczy tam daleko w Hiszpanii.
Także, w tym roku może zdobędziemy jakieś szczyty i przełęcze Sierra Nevada, które widać gdzieś tam daleko, ośnieżone na miejscu.
BTW, zapotrzebowanie na specjalistów jest spore, więc jakby ktoś rozważał różne ciekawe opcje może się odezwać.
Tuesday, March 5, 2013
Friday, February 15, 2013
melonik na wieszak
Kariera "złotego chłopca" okazała się krótka. Rozkręcanie, o którym wspominałem ostatnio trwało dla mnie zbyt dłuuugo. Może za bardzo chcę zrobić coś sensownego, a nie bawić się we wnioskowego ping-ponga. Trzeba iść do przodu. Z jednej strony trochę szkoda, bo potencjał rozwojowy był spory, ale z drugiej liczę, że będzie tylko lepiej.
Teraz dwa tygodnie luzu i może jakiś mini obozik. Jeszcze spokojnie, przede wszystkim wytrzymałość i siła w oczekiwaniu na słońce. Jutro zaczynamy od Alpe d'Huez ;)
A od marca nowe wyzwania.
Teraz dwa tygodnie luzu i może jakiś mini obozik. Jeszcze spokojnie, przede wszystkim wytrzymałość i siła w oczekiwaniu na słońce. Jutro zaczynamy od Alpe d'Huez ;)
A od marca nowe wyzwania.
Thursday, January 24, 2013
zimowe spacery
W tym roku jedziemy bardzo ogólnorozwojowo. Ponoć dobrze jest coś zmieniać, żeby dać organizmowi nowe impulsy do działania, więc zobaczymy co z tej teorii wyniknie. Zima w tym roku nie pozwala na jazdę na zewnątrz, ale za to można fajnie się zmęczyć przemierzając kilometry na własnych nogach. Narty zjazdowe w tym roku poleżą w koncie czekając na przyszły sezon, a my zaliczamy kolejne "przechadzki". W sumie, nawet nie trzeba daleko jechać. Pierwsze lepsze pole i jest niezła zabawa w przebijaniu się przez śnieg miejscami sięgający pasa.
Spinningu na razie nie wiele... Czekam na towarzystwo :) Jest jeszcze basen, siłownia (już mam 300 kg przy leg press), trenażer z zapiętą czasówką... Będzie dobrze. Przydałoby się jeszcze trochę słońca, a przynajmniej czystego powietrza :/ Krakowski smog jakoś nie zachęca do outdoorowych aktywności.
Spinningu na razie nie wiele... Czekam na towarzystwo :) Jest jeszcze basen, siłownia (już mam 300 kg przy leg press), trenażer z zapiętą czasówką... Będzie dobrze. Przydałoby się jeszcze trochę słońca, a przynajmniej czystego powietrza :/ Krakowski smog jakoś nie zachęca do outdoorowych aktywności.
Monday, December 31, 2012
priorytety
Życzenia świąteczno-noworoczne będą w formie obrazkowej. Mówi się, że wiara góry przenosi. I coś w tym jest. A jeśli jeszcze wierzy się podwójnie, tj. we dwójkę to nie ma chyba nic niemożliwego. Na nowy rok więc wszystkim takiej wiary życzę. Podwójnej! I uśmiechu mimo wszystko.
To co jednego dnia wydaje się proste i banalne, na wyciągnięcie ręki, zaraz może się okazać nie lada wyzwaniem. Doświadczyliśmy tego w tym roku kilka razy. Ważne więc, żeby doceniać i przyjmować z uśmiechem wszystko, co nas spotyka, bo nigdy nie możemy być pewni, co to tak naprawdę oznacza i jakie odciśnie piętno w przyszłości. Także zerujemy liczniki i od jutra znów działamy biorąc na cel kolejne "niemożliwości".
Na koniec odniesienie do obrazków. We wrześniu było ciężko... teraz jest już dużo lepiej. I mam nadzieję, że już tylko takie metamorfozy będziemy oglądać.
Na koniec odniesienie do obrazków. We wrześniu było ciężko... teraz jest już dużo lepiej. I mam nadzieję, że już tylko takie metamorfozy będziemy oglądać.
Wednesday, November 28, 2012
sumowanie
Podobno listopad to miesiąc podsumowań. Jesteśmy już prawie u końca roku, a też jest jeszcze chwila na snucie planów na przyszłość - no to pora moje małe sumowanie.
Przez rok zmieniło się naprawdę dużo. Patrząc z boku zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem był ślub, a patrząc tak od środka to to, co do tego ślubu doprowadziło. Miłość. Po ślubie nie było żadnego wpisu tutaj, sam nie wiem czemu... Chyba najważniejsze napisałem wcześniej.
Zmieniła się też praca. Pożegnałem mobilnych ekspertów na rzecz bankowców w melonikach. Zobaczymy jak to będzie, na razie rozkręca się powoli.
Rowerowo rok był dość dziwny. W sumie trochę rozczarował, ale złożyło się na to kilka czynników niezależnych i nieplanowanych, jak wypadek i też trochę spraw ważniejszych... Niemniej jednak było kilka sukcesów i miłych wygranych, jak ta na Galicja Maraton. Z planów niezrealizowanych to na pewno nieudana obrona generalki w Road Maraton i słabe Road Trophy. Na pierwsze decydujący wpływ miał początek sezonu, który przez wypadek z kwietnia trochę straciłem, na drugie to sam nie wiem. Jakoś po czerwcowym szczycie formy później było gorzej.
Przebiegi w tym roku nie będą tak imponujące jak w zeszłych latach. Rok zamknie się pewnie w okolicach 16 tysięcy kilometrów.
Nie, nie smędzę. Ten rok był zupełnie inny niż wszystkie poprzednie. Lepszy. We dwoje.
Przez rok zmieniło się naprawdę dużo. Patrząc z boku zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem był ślub, a patrząc tak od środka to to, co do tego ślubu doprowadziło. Miłość. Po ślubie nie było żadnego wpisu tutaj, sam nie wiem czemu... Chyba najważniejsze napisałem wcześniej.
Zmieniła się też praca. Pożegnałem mobilnych ekspertów na rzecz bankowców w melonikach. Zobaczymy jak to będzie, na razie rozkręca się powoli.
Rowerowo rok był dość dziwny. W sumie trochę rozczarował, ale złożyło się na to kilka czynników niezależnych i nieplanowanych, jak wypadek i też trochę spraw ważniejszych... Niemniej jednak było kilka sukcesów i miłych wygranych, jak ta na Galicja Maraton. Z planów niezrealizowanych to na pewno nieudana obrona generalki w Road Maraton i słabe Road Trophy. Na pierwsze decydujący wpływ miał początek sezonu, który przez wypadek z kwietnia trochę straciłem, na drugie to sam nie wiem. Jakoś po czerwcowym szczycie formy później było gorzej.
Przebiegi w tym roku nie będą tak imponujące jak w zeszłych latach. Rok zamknie się pewnie w okolicach 16 tysięcy kilometrów.
Nie, nie smędzę. Ten rok był zupełnie inny niż wszystkie poprzednie. Lepszy. We dwoje.
Subscribe to:
Posts (Atom)

