Thursday, February 5, 2009
Karta sztywa
Zakończyłem właśnie pierwszy, najbardziej czaso- i kosztochłonny etap wyrabiania licencji kolarskiej, na który składały się różnej maści badania. Analiza, okulista, laryngolog, EKG wysiłkowe... Trochę chodzenia jest. Wyniki wyszły całkiem ładne. Hematokryt jak u Basso :P, trochę ponad 43. Pojemność tlenowa na EKG wysiłkowym została oszacowana na 5,5 litra, co w sumie potwierdza, że ostatnie badania wydolnościowe skończyłem zbyt wcześnie. Teraz jeszcze ubezpieczenie i składam wniosek o wydanie licencji. Pytaniem pozostaje czy iść w elitę czy masters?
Saturday, January 31, 2009
bilans stycznia
Jak to w naszym pięknym kraju bywa, pierwszy poważny miesiąc przygotowań do kolejnego sezonu odbywa się w niespecjalnie przyjemnej aurze. Śnieg, śniegiem, fajnie jest, jak się robi pięknie biało na zewnątrz, ale co raz częściej ciapa, plucha, zimno, ciepło, jednym słowem kicha. W sumie i tak nie było źle, styczeń zamyka się takimi liczbami: 1079,26 wszystkich przejechanych kilometrów i ok. 100 km przebiegniętych. Poza tym trochę rzeczy niemierzalnych, więc nie ma co więcej bilansować :P
Sunday, January 18, 2009
Pierwsza seteczka
Dziś za oknem znowu wszystko białe... Zima na razie nie odpuszcza. Szczęśliwie wczoraj udało się przeprowadzić w końcu jakiś sensowny kolarski trening :P Sucha droga pozwoliła na zrobienie 100 km w spokojnym, równym tempie. Oby teraz odwilż rzeczywiście przytopiła rozpędzoną zimę.
Friday, January 2, 2009
Sylwestrowo-noworoczne Gorce
Pełna galeria zdjęć
Tuesday, December 30, 2008
Spełnione marzenia i wyzwania na przyszłość
No i czas zamknąć rok 2008... To był rok, w którym wydarzyło się w moim życiu naprawdę dość sporo, zamknęły się pewne rozdziały, spełniły się pewne marzenia i powstały też nowe...
Co się spełniło? J
akieś półtora roku temu jako "next goal" wyznaczyłem sobie Alpe d'Huez i w tym roku udało się to zrealizować (nawet dwa razy :D). Kolarska mekka padła przy okazji jakże udanego pobytu w francuskich Alpach w lipcu. A w ogóle od 1 stycznia 2008 do teraz prawie 21720 kilometrów! Z życia Bikeholika :), to zostaliśmy oficjalnie stowarzyszenie kultury fizycznej :) Czekamy na sponsorów.
Drugim ważnym wydarzeniem było, w sumie, dwuczęściowe zakończenie studiów na AGHu. Najpierw egzamin końcowy i potem obrona. Wszystko ładnie zamknięte, piąteczka na dyplomie :)
Trzecim być może wartym podkreślenia zdarzeniem był awans na stanowisko Project Managera w Mobile Experts. Co prawda, managerowanie za dużo nie mam, ale stołek jest :P
W nowych ambitnych planach na przyszłość znalazł się start w jakiś mistrzostwach... marzeniem byłby udział w Mistrzostwach Polski. Bardzo bym chciał się spróbować w jeździe na czas. Do tego na pewno trzeba zainwestować w nową maszynę... Dalej, może Dolomity... Na pewno ten rok da jakąś odpowiedź, gdzie sobie trzeba szukać miejsca w sportowym światku. A pobujać w obłokach zawsze jest przyjemnie :)
No, a teraz szykuję się na wyjazd na około sylwestrową włóczęgę po Gorcach.
Co się spełniło? J
akieś półtora roku temu jako "next goal" wyznaczyłem sobie Alpe d'Huez i w tym roku udało się to zrealizować (nawet dwa razy :D). Kolarska mekka padła przy okazji jakże udanego pobytu w francuskich Alpach w lipcu. A w ogóle od 1 stycznia 2008 do teraz prawie 21720 kilometrów! Z życia Bikeholika :), to zostaliśmy oficjalnie stowarzyszenie kultury fizycznej :) Czekamy na sponsorów.Drugim ważnym wydarzeniem było, w sumie, dwuczęściowe zakończenie studiów na AGHu. Najpierw egzamin końcowy i potem obrona. Wszystko ładnie zamknięte, piąteczka na dyplomie :)
Trzecim być może wartym podkreślenia zdarzeniem był awans na stanowisko Project Managera w Mobile Experts. Co prawda, managerowanie za dużo nie mam, ale stołek jest :P
W nowych ambitnych planach na przyszłość znalazł się start w jakiś mistrzostwach... marzeniem byłby udział w Mistrzostwach Polski. Bardzo bym chciał się spróbować w jeździe na czas. Do tego na pewno trzeba zainwestować w nową maszynę... Dalej, może Dolomity... Na pewno ten rok da jakąś odpowiedź, gdzie sobie trzeba szukać miejsca w sportowym światku. A pobujać w obłokach zawsze jest przyjemnie :)
No, a teraz szykuję się na wyjazd na około sylwestrową włóczęgę po Gorcach.
Subscribe to:
Posts (Atom)