Friday, February 29, 2008
2nd month 2nd thousand
Kończę drugi miesiąc AD 2008 z drugim tysiączkiem km na koncie. W sumie już ponad 2100, o ok. 700 więcej niż w tamtym roku. Oby tak dalej. Wiosny tylko trzeba :)
Sunday, February 24, 2008
Narciany tydzień
Ostatki zimy wykorzystałem na 5-cio dniowy wypad na narty. Zjazdy od poniedziałku do piątku po znikającym, szczególnie w niższych partiach gór, w oczach śniegu były całkiem udane. Oravica, Brezovice i Rohace pozwalają poszaleć :)
Po powrocie wita nas piękna pogoda, więc weekend nie mógł sie odbyć bez szosowania. Dziś piękny, prawie 100 kilometrowy wypad do Kalwarii.
Po powrocie wita nas piękna pogoda, więc weekend nie mógł sie odbyć bez szosowania. Dziś piękny, prawie 100 kilometrowy wypad do Kalwarii.
Wednesday, January 30, 2008
To już jest koniec (no prawie...)
Najprawdopodobniej ostatni (normalny) egzamin na informatyce mam za sobą. Normalny, bo będzie jeszcze jeden taki nie całkiem, inaczej zwany kierunkowym. No więc koniec. Żal? Nie, przynajmniej na razie raczej ulga, że wszytko będzie teraz hmm... pewnie łatwiejsze nie będzie. Ale na pewno będzie inaczej, oby lepiej.
Na innych frontach teraz względny spokój. Praca teraz zapewne na nowo zacznie sie rozkręcać po sesyjnej przerwie. A licznik zbliża się powoli do pierwszego tysiąca kilometrów w tym roku :)
Na innych frontach teraz względny spokój. Praca teraz zapewne na nowo zacznie sie rozkręcać po sesyjnej przerwie. A licznik zbliża się powoli do pierwszego tysiąca kilometrów w tym roku :)
Friday, January 4, 2008
Nowy rok, nowe wyzwania
Znów trzeba nakręcać budzik... nie ma lekko. Ale z nowym rokiem postanowiłem (w końcu coś trzeba sobie postanowić), że budujemy formę już od stycznia bez względu na pogodę. Na razie się to wiąże z tym, że trzeba wcześniej wstać i się kopsnąć pobiegać. Trochę zimno, czapka i rękawiczki pokrywają się szronem, ale jest fajnie :) Mam nadzieję wytrwać tak do końca zimy, zobaczymy co z tego będzie.
Friday, December 14, 2007
600 pieces of cake
A działo się, oj działo. W sumie to był pierwszy sezon pełny startów od początku do końca. Łagodna zima pozwoliła na szlifowanie formy już od początków stycznia, ale najważniejszym wydarzeniem początku nowego roku było pojawienie się nowej, pięknej, hmmm... :) C50-tki.
Nie brakowało również paru spektakularnych jej występów. Tytułowe 600 kawałków to 24 godzinny maraton, w czasie którego pokonaliśmy ponad 600 km. Jazda w nocy przez biłgorajskie lasy była na pewno przeżyciem, który pozostanie w pamięci na długo.
Zaliczyłem też wyścig wokół Tatr, który jakby nie było jest wyścigiem o otwarte mistrzostwo europy wschodniej w maratonach :P Tam z zawodowcami rywalizować jest trudno, ale próbować będę ponownie. Na koniec sezonu 2 wygrane czasówki :) Jedna pod górkę w Byszycach, druga to doroczna czasówka Bikeholików na zakończenie sezonu, która z roku na rok jest coraz bardziej ciekawa i może za rok nie wygram :P
Na 2008 już są plany. Ciągle się zastanawiam nad IMAGIS-em, czyli 1013 km przez całą Polskę... Trzeba będzie też powalczyć na kilku lokalnych maratonach i zastukać punkcików dla czerwonych :) No i czekam z niecierpliwością na TdP, który za rok będzie w Krakowie.
Subscribe to:
Posts (Atom)