Thursday, June 5, 2008

Nowości...

Ostatni (ehm, ehm...) egzamin na uczelni zaliczony... To właściwie już koniec, zostaje jeszcze doklepanie trochę tekstu do pracy magisterskiej o obrona tejże...

Dzisiaj fajny trening wokół jeziorka Dobczyckiego, 75 km, 1020 m przewyższenia z średnią prawie 32 km/h :D A w ogóle, już nie mogę się doczekać przyszłego miesiąca i wyjazdu w Alpy :D Będzie jazda!

Monday, June 2, 2008

Jarna Klasika

W weekend piękna wyprawa. Sobota na wyścigu Jarna Klasika i gdzieś w okolicach 60-tego miejsca w ok. 200-stu osobowej stawce na typowo górskiej trasie, z finiszem pod schroniskiem na Hrebienoku. 140,5 km z średnią 32.7 km/h. A w niedzielę kolejna góra z 'BIG challange' - Śląski Dom - 1670 m. npm. Maj zamknął się z ponad 2600 km na budziku :D

Sunday, May 18, 2008

Kolarska majówka i pudło :D

Dzisiaj pierwszy prawdziwy wyścig w tym roku. Kolarska majówka rozgrywana na sześciokilometrowych pętlach Wieliczka - Siercza. Dla mnie też pierwszy sukces :D 2 miejsce w kategorii 0 (20-30 lat). Była okazja pojeździć na kole aktualnego Mistrza Polski Tomka Marczynśkiego :D

Za 2 tygodnie egzamin kierunkowy, a potem Jarna Klasika, czyli kolejne wyzwanie...

Monday, April 14, 2008

Ding dong! Tysiąc piąty :D

Oj tak, kilometry zaczynają lecieć coraz szybciej - dosłownie i w przenośni... Ostatni weekend to mocne treningi z Cichym Kącikiem z długimi odcinkami, kiedy średnia znacznie przekraczała 40 km/h. A że pogoda dopisuje i w tygodniu można fajnie pośmigać po pracy.
Na innych frontach względny spokój. Artykuł UML2SQL-owy na ukończeniu, zaczynam się przymierzać do pracy magisterskiej.

Saturday, March 29, 2008

Drugie wyjście z mroku ;)

Dzisiaj odebrałem c50-tkę gotową do nowego sezonu, teraz tylko czekam na odpowiednią pogodę i będzie hulanka :D

Za mną już ponad 3,5 tysiąca kilometrów w tym roku, prawie dwa razy tyle, co w zeszłym o tej porze. Jest dobrze, ważne, że na razie choróbska się mnie nie imają. Dzisiaj ciekawy trening... Po wyruszeniu z "Kącikiem" po chwili z jednym kolegą zostaliśmy sami, dodatkowo zaczęło padać i trzeba było się trochę przełamać do jazdy w deszczu. Ale było fajnie, trochę ponad 60 km i przemoczony do suchej nitki wróciłem do domu.